A ponarzekam sobie…
Kiedyś świat był jakiś taki bardziej kolorowy. Wyjście z domu było o tyle niesamowitych przeżyć ciekawsze. One wszystkie teraz odeszły, a najgorsze jest to, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy…
Kiedyś wychodząc na ulicę można było dostać w mordę, zostać okradzionym, zwymyślanym, pobitym…
Jakoś tak sympatyczniej było. Ludzko.
To niezapomniane przeczucie, kiedy na widok grupki zakapturzonych osób przechodziło się na drugą stronę ulicy…
A ludzie jednak paradoksalnie trzymali się bliżej…
Gdzie to się wszystko podziało?
Co się dzieje?
Ale ja znam odpowiedz na to pytanie! Przecież ja znam odpowiedzi na wszystkie pytania! ;]
Odpowiedź, to zdiagnozowane zniewieścienie męskiego rodzaju.
Kiedyś wychodziło się na ulicę i można było zobaczyć skinów, drechów, jakichś pancurów, brudów (tych od metalu), ćpunów, osiedlowych złodzieji…
A teraz co mamy?
Kochanych zakapturzonych hip-hopowców swoich mamuś, którzy żadnego obiadku nie przeoczą, a kieszonkowe od tatusia wydają na “bakanie ziąąą!”.
Mamy jakichś użalających się nad sobą emo. Wyglądają, jak ktoś, kogo parę lat temu nazywało się “gotycką kurwą”, z tym że w przeciwieństwie do tamtych twardych suk, ci ciągle się nad sobą użalają. I słuchają jakiegoś niemieckiego gówno-rocka dla nastolatków. I generalnie hańbią rasę.
Wojsko by się nimi zajęło…
No i mamy jeszcze gwiazdki pop, prosto z solarium, i skaczących wokół nich żelo-bojów…
W starych czasach taki skinhead jeden z drugim by to wytępił ze swojej okolicy, w parę dni… Nikt by nikogo nie wysyłał do psychologa…
Ale nie, stare, sprawdzone, tradycyjne metody ludowe są złe! Mamy teraz te z Anglii i USA! Wyślijmy dziecko na konsultacje. Porozmawiajmy o tym.
A i problemów z przyjezdnymi z UK, czy innych “bogatych krajów” by nie było. Parę patroli w popularnych turystycznie miejscach, i szybko popyt na tanie drinki i szczanie po ulicach by spadł…
Na ulicy rządził szacunek.
Nie było też na nich takiego ociekającego plastikiem lansu jak dzisiaj… Nie było szpanerskich zegareczków, telefonów, jakichś odtwarzaczy, aparatów itp. wymysłów.
O porządek dbali dresiarze. Wtedy bardziej potrafiliśmy zbalansować poziom szpanu i poziom zdrowego rozsądku. Nikt by nigdy wtedy nie zgubił telefonu w pubie, bo zanim by do niego doszedł, już dawno by go stracił.
Tak, tak… To były czasy… Kiedyś ludzie bardziej dbali o siebie, zastanawiali się dwa razy gdzie zostawiają portfel, czy ile pieniędzy brać ze sobą na miasto… ;]
Ale za to jak radyjko było potrzebne, jakiś gadżecik, to zawsze jakiś kolega, kolegi kogoś znał.
Dresiarze byli przydatni, a społeczeństwo nie płaciło za to wielkiej ceny… Ot, jakiś disco-relax w TV i po bólu… Czasem trzeba było popatrzeć na jakiś komplet, i nie parsknąć śmiechem. Też mi cena.
Nie moża też było przejść znudzonym przez centrum, czy starówkę. Zawsze można było zobaczyć kolorowe elementy ulicznego, w postaci pancura żebrzącego o kasę na wino, czy narkotyki, jakichś alkoholików wydzierających na siebie ryje…
Te głośne słowa, niewyszukane dowcipy płynące z ich ust…
Albo jakiejś cyganki, która próbowała uwolnić cię od sekretu twojej przyszłości.
A i ruscy handlarze się pojawiali, oferując jakieś ciekawe, nie zawsze legalne, wytwory, czy specyfiki…
A teraz tylko jakieś uśmiechnięte klony w identycznych koszulach i z puszkami atakują twoją kasę… Albo jaccyś zdebilowaciali mimowie, czy inne “talenty” z gitarami, “umilający” czas przechodniom pod jakieś rzewne melodyjki. No i zawsze znajdzie się jakiś kretyn, który myśli, że jak napisze sobie na kartce “bardzo zabawną” linijkę o tym, że “zbiera na piwo”. Obsrać się można ze śmiechu…
Proszę…
Gdzie ten koloryt…
Tak, moi drodzy, dajemy powoli dupy…
Kiedyś, jak ktoś przyszedł do kogoś z wódką, to zmieniało się plany. A teraz jak widzi się wódkę, to mówi się coś o pracy następnego dnia i samochodzie…
A już najgorsi są tacy, którzy lubią się wyżalać obcym co ich boli, randkują w internecie, zamiast polować bezlitośnie na ulicach, i mądrzą się, zamiast gadać o głupotach ze znajomymi…
Trzeba to będzie zmienić.
Operacja “Kopnij w Dupę Jak Cię Ktoś Wkurwia” w toku…