Kiedy się człowiekowi nudzi…

sobota, 18. październik 2008.

A jednak wydawanie pieniędzy może prowadzić do rozwoju, a kto wie, może i nawet do zaspokojenia duchowego? ;]

Polecam Lidla – szybko, tanio… Myślicielsko…

Kończył mi się ser, pomidorów już nie było [a jak wiadomo, pomidory to najprostsza forma sałatki wzbogacającej suche obiadowe ziemniaki], z wędlinami też słabo stałem, więc wracając z pracy postanowiłem odwiedzić mój ulubiony sąsiedzki sklep.

Kupiłem co musiałem, po czym udałem się na deserowe przeglądanie koszy z różnościami [kto w Lidlach bywa, ten wie jakie skarby można tam znaleźć za bezcen!]. A w tych koszach prawie jak na straganach sędziwych Chińczyków z Chinatown, u których obok zabawek zakładanych na palce, można nabyć np. Gremliny.
Poszperałem trochę, poszperałem, i… Za jedyne €2,99 udało mi się wszystko co potrzebne w życiu…
I to w dodatku ładnie pachnące!


Komplet świeczek-podgrzewaczy, ale niezwyczajny.
Siedem, co samo w sobie brzmi już dość mistycznie, świeczuszek, a każda z nich z podpisem.

Ta niebieska, “Przyjaźń”, miała zapach słodkiego groszku. Ta pomarańczowa, “Miłość”, pachniała dziką różą. “Pieniądze” miały kolor czerwony i zapach miodu (genialna celność  skojarzeń zapachowych). Dalej był “Sukces” – brązowy i pachnący drzewem cedrowym. Żółta była “Szczęśliwość” o zapachu jaśminu. “Fart” miał kolor purpurowy i pachniał wrzosem. Na końcu było zieloniutkie “Zdrowie” o herbacianym zapachu.

I ot cała recepta na życie – zdrowie, fart, szczęście, sukces, pieniądze, miłość i przyjaźń.

Każde pachnie inaczej, przyjemnie, ale wszystkie razem pachną jeszcze ładniej. A dowiedziałem się o tym, kiedy postanowiłem je rozpalić…

Ale, ale… Nie tak szybko, przecież czeka nas mały dylemat… W jakiej kolejności je odpalić?
Musi istnieć jakaś hierarchia wartości…

Zaczynając od końca prawdę mówiąc nie miałbym wielkiego dylematu. Ostatnią odpaliłbym świeczkę finansową. Przed nią świeczkę sukcesu. Sukces poprzedziłby fart. Dalej prymat nad przyjaźnią, po krótkim dylemacie moralnym, wzięłaby miłość [a jednak!]. Ale co odpaliłbym pierwsze?

I tu zaczął się mały dylemat.
Zastanawiałem się nad zdrowiem i szczęściem… Jedno z nich musi wziąć górę nad drugim – nie mogę odpalić obu naraz. W dobie olimpijskich fotofiniszów i tryumfu techniki nad duszą, gdybym włożył sobie w obie ręce po zapałce i spróbował zapalić obie naraz, jakiś Anioł Stróż z pewnością przesłałby mi zdjęcie [niczym fotoradar], na którym promień jednej rozbłyska przed drugą…

Więc sprawę trzeba rozwiązać inaczej – spryt tu nie pomoże. Potrzebna jest logika!

W końcu żadna z tych świeczuszek nie wyklucza siebie nawzajem, ale jedne mogą istnieć bez drugich.

Zdrowie, czy szczęście? Niby szczęście daje nam wszystko [teoretycznie łącznie ze zdrowiem], ale…
Słyszałem o ludziach, którzy umierali szczęśliwi…

I w sumie trochę leci mi z nosa…

Hmm… Zdrowie! Zdecydowanie zdrowie! ;]

P.S. Witam z powrotem po przerwie!

Tags: ,

Odpowiedzi: 2 do “Kiedy się człowiekowi nudzi…”

  1. Maciek Rynarzewski Powiedział/a:

    ;] no muszę przyznać że ciekawie ale jakoś inaczej się u ciebie zrobiło. Tematyka jakaś niefrustrująca… relaks świeczki zapachowe.

    Swoją drogą moja wersja: zielony, pomarańczowy, żółty, fioletowy, niebieski, brązowy, bordowy.

    Kiedy kolejna lekcja fengszuju ;]

    hmmm no i z przykrością muszę zauważyć, że nie jednak trochę nie służy ci pobyt zagraniczny. Poziom języka spada… pewnie wina cyfrowego polsatu :P Nie ma takiego wyrazu jak “spowrotem”. Jest “z powrotem”.

  2. frustrat Powiedział/a:

    Następna fengszujowa lekcja będzie z układania bukietów…
    … na grobach wrogów ;]

    Przeanalizowałem sobie Twój wybór – taka ważna ta kasa? Czy zacząłeś od najważniejszej?

    [Błąd poprawiłem - byk jak byk, nie doszukiwałbym się tu jakiejś wielkiej teorii o mojej zapaści mózgowej]


Dodaj komentarz