Euro 2008 – poczyniliśmy postępy!

poniedziałek, 16. czerwiec 2008.

Sukces polskich piłkarzy na mistrzostwach Europy jest niekwestionowany!

Wszystkim nam zapadnie w pamięć tych kilka doskonałych podań w meczach grupowych, które zakończyły się odbiorem piłki! Jako jedyna drużyna mistrzostw, w statystykach prowadzimy ze stuprocentowym odbiorem piłki – potwierdzą to Niemcy, Austriacy i Chorwaci, którzy bez naszych celnych podań nie wypracowaliby większości zagrań.

Godna podziwu jest również postawa obronna naszych piłkarzy, którzy znając doskonale meandry futbolu europejskiego, niejednokrotnie rozgrywali mecze z głową, mierząc siły na zamiary, odpuszczając blokowanie, które było z góry skazane na porażkę. Cofnięcie obrony do Boruca było jedną z tych strategii, które udały się w stu procentach.

Pochwalić należy ich również za waleczność! Tylu ataków na nogi i zawodników bez piłki nie dałoby się osiągnąć, bez czynnika motywacyjnego w postaci not sędziowskich. Żółtą notą, oznaczającą wyraz nieskrępowanego podziwu dla zawodnika, sędzia nagradzał co bardziej walecznych reprezentantów. Niestety, na wyżyny światowego futbolu, wspiąć się nie udało nikomu. Czerwony kartonik, będący premią zwalniającą zawodnika z dalszej gry, niestety, nie pojawił się ani razu.

Do tego doskonała gra pozycyjna w obronie i pomocy – graliśmy jak na bohaterów przystało – utrzymywaliśmy z góry ustalone pozycje.

Atak? Klasa sama w sobie. Opanowaliśmy już trafianie w piłkę, aż przyjemnie pomyśleć, gdzie nas to kiedyś może doprowadzić.

Piłkarze, co rzucało się w oczy, mogli być lekko niedysponowani fizycznie, ale nie ma się co dziwić. Krytykować jest łatwo, ale ten, kto nie spędził 8 miesięcy na twardej, drewnianej ławie, często nieoheblowanej [nie wszystkie trzecie ligi świata dysponują odpowiednimi budżetami], nigdy nie zrozumie, jakie to wykańczające.

Całe szczęście, że po tych mistrzostwach, większość z nich będzie mogła odpocząć przez kolejny sezon, czy dwa…

Godnym podziwu jest również fakt, że każdy z piłkarzy zdawał się mieć opanowane bieganie do tyłu, bez potykania się o własne nogi. Praktyka czyni mistrza!

Do boju waleczni chłopcy! Czekamy na więcej. Już za dwa lata będziemy mistrzami świata!

Na koniec, zaintonujmy zgodnie hymn polskiej reprezentacji narodowej w piłce nożnej.

#Nic się nie stałooo!

#Polacy, nic się nie stałooo…

Tags: , , ,

Odpowiedzi: 8 do “Euro 2008 – poczyniliśmy postępy!”

  1. Maciek Rynarzewski Powiedział/a:

    Krytyk-srytyk ;P – jak się wypowiadasz o sporcie to zawsze na myśl przychodzi mi nasz wuef w liceum… ciekawe czemu ;]

    Ale choć Boruc coś na tych mistrzostwach skorzysta – pokazał sie z najlepszej strony, teraz pewnie trochę wzrosła jego wartość transferowa.

  2. frustrat Powiedział/a:

    A mi się zawsze przypomina, jak podlizywałeś się nauczycielom…
    A teraz taki zadziorny się zrobiłeś ;]
    Jak widzisz, wiele rzeczy może się zmienić…

  3. indywidualist Powiedział/a:

    Euro 2008 żal d*** naprawdę ściska.. Z Niemcami “mała” porażka z austria no cóż gdyby nie ten sędzia, a wczorajszy mecz? (…)
    Ale napewno kiedyś się odbijemy od dna ;p

  4. MB Powiedział/a:

    bez przesady – nikt nie potrafi robić dobrze rzeczy ponad własne siły i możliwości, więc nie ma co się dziwić. Salomon z pustego nie naleje…

  5. Pablo Powiedział/a:

    @indywidualist:
    Myślisz, że odbijemy sie kiedyś od dna..? Ja idę o zakład, że zagrzebiemy sie jeszcze przedtem w niezłym mule… I oby nie tylko po szyje, a tak całkowicie, żeby się zadusić. Nam pomoże tylko i wyłącznie zaczęcie wszystkiego od zera, całkowitego zera. Inaczej zawsze będziemy śpiewali: nic sie nie stało… ;-)

  6. Mon'a Powiedział/a:

    Pablo
    Marzenia pogrzebane Chorwacja była lepsza, za mało w “naszych” techniki, dobrych akcji ale i tak ciut jest lepiej
    Taa napewno kiedyś odbijemy od dna

  7. Maciek Rynarzewski Powiedział/a:

    Gdzieś słyszałem że jak państwo nie ma innych sukcesów którymi mogłoby sie pochwalić to całość swoich nadziei i frustracji przelewa na takie sprawy jak rywalizacja sportowa – ma to być forma kompensowania sobie niepowodzeń w innych dziedzinach. Wszyscy traktują to wtedy bardzo osobiście jak to widzimy u nas i przeżywają aż strach.

    A kto “ma” ten nie musi się dowartościowywać. Może kiedyś z tego wyrośniemy, bo co innego fascynowanie się sportem, a co innego przekładanie tego na cała rzeczywistość i robienie z tego sprawy narodowej – angażowanie polityków, kościołów i całej reszty…

    Żeby z różnym zapałem cały naród zaangażował się w inne sprawy…

  8. proday Powiedział/a:

    Maciej jak zwykle z natchnieniem i filozoficznie.

    Właśnie, właśnie… Komentujący, Narodzie – sio do książek!

    I zaangażować się w co innego! Nie euro ważne.
    Europa głupia i kibicuje. My się obróćmy plecami. Dorośnijmy. Zapomnijmy o biznesie. Zapomnijmy o rywalizacji sportowej. Mamy przecież inne sprawy, o których gdzieś słyszeliśmy. A uczuć narodowych szukajmy na kartach historii. Tak, Grunwald! To jest to!


Napisz odpowiedź