Powody odrzucenia Lizbony przez Irlandię

piątek, 13. czerwiec 2008.

Traktat Lizboński od kilku lat jest jednym z głównych powodów sporów na europejskiej arenie międzynarodowej. Poprzednie referendum w jego sprawie, kiedy to jeszcze występował pod nazwą Eurokonstytucji skończyło się kompletnym fiaskiem – Francuzi i Holendrzy nie zgodzili się na wprowadzenie w życie owej kalekiej ustawy zasadniczej. Politykom zależało jednak bardzo na wprowadzeniu Eurokonstytucji w życie w takiej czy innej formie [Czyżby powstały nowe możliwości zarobkowania dla spalonych politycznie emerytów i ich rodzin?], zdecydowali się więc wprowadzić do niej drobne zmiany, przemianować na Traktat Lizboński i zmienić zasady wprowadzenia go w życie. Od tej pory narodowe referenda ustąpiły miejsca bezpiecznym ratyfikacjom parlamentarnym.
Maleńka czteromilionowa Irlandia powiedziała takiemu rozwiązaniu stanowcze nie – ustalono, że wszystkie ustawy, które wiązałyby się ze zmianą irlandzkiej konstytucji muszą być poddane pod rozpatrzenie obywateli. Tym samym, ona jedna, kiedy to ponad 486 mln obywateli Unii Europejskiej odmówiono prawa głosu, wzięła na siebie całe brzemię i przystąpiła do zorganizowania referendum.

Co ciekawe, Traktat Lizboński, w przeciwieństwie do kraju jakim jest np. Polska, był tu na ustach wielu mieszkańców, a informacje o nim i zbliżającym się referendum dosyć dogłębnie i szczerze rozprowadzano w mediach. Irlandzki rząd popierał otwarcie przyjęcie Traktatu [mimo tego, że nowy premier przyznał, że Traktatu nigdy nie przeczytał...] i na ulicach szybko pojawiły się plakaty z serii “Zagłosuj na TAK”. Większość z tych plakatów nie zawierała żadnej innej informacji, żadnego konkretu mającego przekonać wyborcę, do podjęcia decyzji. Ograniczano się do haseł “Zagłosuj na nową Europę”, “Irlandia w Europie” itp. nonsensów…
Rzecz jasna, większość tych plakatów była okazją do pooklejania ulic “cudownymi” facjatami polityków, więc większość grafik projektowana była zgodnie z zasadą “duże zdjęcie na środku, wielkie nazwisko u góry, maleńkie ‘zagłosuj na tak’ gdzieś w rogu plakatu”.
Co ciekawe, szybko pojawiła się odpowiedź społeczna na owe kampanie. Dosyć niesamowitym był fakt, że na ulicach pojawiło się mnóstwo konkretnych plakatów zachęcających do odrzucenia Traktatu w referendum. Ilościowo dorównywały one, a po jakimś czasie przewyższyły nawet liczbę plakatów sponsorowanych przez partie polityczne, a co ciekawe, owe grafiki opłacone były z kieszeni zwykłych podatników. Zorganizowali się oni w nieformalne grupy społeczne i przejęli na siebie brzemię przejęcia inicjatywy informacyjnej. Tak więc po jakimś czasie, pod każdym bannerem “na TAK” pojawił się banner “na NIE”, opatrzony zdawkowym wyjaśnieniem.

Na ulicach i w skrzynkach pocztowych Irlandczyków pojawiły się też szybko ulotki informacyjne, poszerzające zakres informacji dotyczących traktatu.

Poniżej pozwoliłem sobie stworzyć małe zestawienie informacyjne, wyjaśniające, dlaczego Republika Irlandii odrzuciła Traktat Lizboński. Oto główne powody [informacje z ogólnodostępnych w Dublinie publikacji]:

1. Traktat Lizboński może być dowolnie zmieniany i modyfikowany bez ponownego referendum. Irlandczycy są przewrażliwieni [i słusznie...] w kwestii utrzymania niskich podatków dochodowych i tych związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Francja i Niemcy, którzy najbardziej zyskają na wprowadzeniu traktatu w życie [ich siła głosu wzrośnie łącznie o 110%] od dawna zapowiadają chęć ujednolicenia stawek podatkowych w Europie, tak, by de facto stłamsić szybko rozwijające się i nieobciążone potężnymi świadczeniami socjalnymi europejskie gospodarki. W danej chwili istnieje prawo veta w sprawach podatkowych, jednakże po wprowadzeniu w życie Traktatu na mocy art. 48 owa możliwość będzie mogła zostać pominięta przez natywnych polityków, nie będą oni, tak jak do tej pory, zmuszeni organizować referendum ogólnonarodowego, żeby podjąć ową decyzję.

2. Traktat Lizboński jest niejasny, a jego treść może być dowolnie interpretowana przez europejskie sądy. Treść owego traktatu przekracza 300 stron maszynopisu, jest ciężka do zrozumienia, a jego język jest celowo nieprecyzyjny. Powoduje to wiele niejasności, które w kwestiach spornych będą rozstrzygane na drodze sądowej. Akceptacja Traktatu oznaczać będzie zgodę na niejasne prawo międzynarodowe.

3. Traktat został już odrzucony. 90% procent treści traktatu zostało już odrzucone przez Holendrów i Francuzów, kiedy to nosił on jeszcze nazwę Konstytucji. Teraz odebrano im prawo głosu i zadecydowano za nich. Dlaczego?

4. Traktat powołuje nowe stanowisko – stanowisko Prezydenta Europy. Nowy prezydent nie jest jednak wybierany przez narody europejskie, tylko powoływany z mianowania. Podobnie ma się sytuacja z nowym Ministrem Spraw Zagranicznych Europy. Szczegóły dotyczące ich zakresu obowiązków nie zostały ujawnione, wiadomo jednak, że będą oni odpowiedzialni za promowanie i wdrażanie w życie zamiarów Komisji Europejskiej, która przez ostatnie lata zdążyła zasłynąć z mnóstwa socjalistycznych, kontrowersyjnych i szkodliwych decyzji.

5. Traktat daje większą władzę Brukseli. Poprzez rezygnację z możliwości użycia prawa veta w 60. kluczowych obszarach decyzyjnych Unii Europejskiej suwerenne do tej pory narody europejskie zmuszone zostaną do podporządkowywania się wszelkim decyzjom Brukseli, bez możliwości samostanowienia. W zamian za owe wyrzeczenie, Traktat nie oferuje niczego, co zrównoważyło by ten zachwiany balans. Przez ostatnie 13 lat UE nie udało się zatwierdzić ani jednego własnego budżetu – dlaczego od tej pory mielibyśmy wierzyć w absolutną jednomyślność narodów UE?

6. Traktat likwiduje veto dotyczące umów handlowych. Będzie to miało znaczący wpływ na rolnictwo [w Irlandii para się nim ponad 100 tys. osób, w Polsce jeszcze więcej], przez co silniejsze kraje mogą wywierać niekorzystny wpływ na rolnictwo krajów mniej, lub odwrotnie, bardziej konkurencyjnych. Po likwidacji owego veto miliony rolników w Europie staną przed obliczem bankructwa, spowodowanym de facto kompletnym otwarciem tego sektora. To nie jest jedynie problem rolników – on będzie dotyczył nas wszystkich [w szczególności Irlandii i Polski].

7. Traktat przyczyni się do dalszej militaryzacji UE. W traktacie znajdują się zapisy, które nakazują wszystkim członkom UE podniesienie nakładów na wydatki wojskowe [ale w stosunku do wydatków na, przykładowo, służbę zdrowia, nigdzie nie znalazł się podobny zapis]. Według zapisków traktatu [Art. 188R], kiedy jedno z państw UE ucierpi w wyniku ataku “terrorystycznego”, inne państwa zobowiązane są do pomocy [Irlandia jest krajem neutralnym i wszelkie zapędy militarne odbiera negatywnie]. Traktat da UE więcej powodów dla usprawiedliwiania swoich “misji stabilizacyjnych”, oraz “w zwalczaniu terroryzmu w krajach trzeciego świata” [Art. 28]. Traktat Lizboński nie wymaga również od krajów UE zezwolenia ONZ na przeprowadzanie misji militarnych.

8. Traktat Lizboński stawia interesy prywatnych przedsiębiorców przed interesami ludności. Od dawna wiadomo, że niektóre z sektorów państwa nie powinny być prywatyzowane, ze względu na dobro obywateli [np. prywatyzacja transportu publicznego będzie musiała skończyć się zamknięciem nierentownych, dotowanych dotąd tras, a tym samym odcięciem niezamożnych obywateli od świata]. Traktat Lizboński zlikwiduje prawo veta w kwestiach związanych z edukacją służbą zdrowia i świadczeniami socjalnymi, dążąc do wymuszenia prywatyzacji tych sektorów [Art. 188C]. Traktat Lizboński daje również władzom UE nowe instrumenty kontroli nad ustalaniem budżetów państwowych (!) i sposobem działania służb użyteczności publicznej [Art. 16 i 115]. Instrumenty kontroli cen i wartości wspólnej waluty – Euro, wezmą priorytet nad czynnikami takimi jak zatrudnienie, czy zarobki.

9. Traktat ogranicza demokrację w Unii. Po wejściu w życie Traktatu, politycy UE będą mieli główny wpływ na kształtowanie prawa i regulacji krajów członkowskich. To oni, a nie politycy krajowi będą podejmowali ważne decyzje, przez co łatwiej będzie wprowadzać w życie niepopularne ustawy, które do tej pory blokowane były siłą głosu obywateli. W danej chwili już ok. 80% praw obowiązujących w krajach UE pochodzi nie od ich organów ustawodawczych, ale od organów ustawodawczych UE. Lizbona da prawa ustawodawcze politykom UE w 72. obszarach strategicznych, natomiast rządy narodowe stracą prawo veta w 18. dotychczas istniejących obszarach i 49. nowych. Traktat umożliwi również nałożenie na ludność UE nowych podatków, ponieważ da on UE prawo do ściągania własnych podatków z obywateli UE.

10. Europejska Karta Praw ograniczy wolność informacji i wyrażania poglądów [Art. 11]. Owe wolności mogą być od tej pory “przedmiotem restrykcji czy kar przewidzianych prawem, koniecznych w demokratycznych społeczeństwach, w interesie bezpieczeństwa narodowego, integralności terytorialnej, bezpieczeństwa publicznego, przeciwdziałania nieładowi lub zbrodni, w ochronie moralności, reputacji i praw innych, przeciwdziałania rozpowszechniania informacji otrzymanych w tajemnicy (…)”. Słowa te mogą być niestety dowolnie interpretowane, w zależności od pobudek i interesu interpretującego.

Irlandczycy wymieniają jeszcze wiele innych, pomniejszych powodów… M.in. fakt, że państwa UE staną się od chwili przyjęcia Traktatu czymś na wzór stanów w USA [w najgorszym przypadku republik ZSRR]… Fakt, że powstanie nowe obywatelstwo – obywatelstwo Unii Europejskiej, które będzie zwierzchnie w stosunku do obywatelstw narodowych, czy fakt, że w przypadku wszczęcia nowej wojny, Irlandczycy nie będą musieli podjąć decyzji o wzięciu udziału w niej przez ogólnonarodowe referendum [do tej pory tak właśnie jest].

Traktat Lizboński został odrzucony przez Irlandczyków oficjalnym wynikiem 53,4% głosów na “NIE”, a tym samym jego wprowadzenie w życie zostało zablokowane w całej Unii Europejskiej. Owa sytuacja ma zostać poddana pod obrady w przyszłym tygodniu w Brukseli, ale jak twierdzi irlandzki premier Brian Cowen, nie jest jasne, czy owy szczyt może podjąć w stosunku do wyniku owego referendum jakiekolwiek działania.

—————————————————————–

Za Onet.pl:

*Vaclav Klaus (prezydent Republiki Czeskiej):

Znany ze sceptycznej postawy wobec procesu integracji europejskiej prezydent Republiki Czeskiej Vaclav Klaus wyraził zadowolenie z powodu odrzucenia Traktatu Lizbońskiego w referendum w Irlandii.

Jego zdaniem, wynik głosowania oznacza “zwycięstwo wolności”.

- W jednym jedynym spośród 27 państw UE odbyło się w sprawie Traktatu Lizbońskiego referendum. Tylko w jednym jedynym państwie UE politycy umożliwili obywatelom wyrażenie ich poglądu. Wynik jest chyba dla wszystkich jasnym przesłaniem. Jest zwycięstwem wolności i rozumu nad sztucznymi elitarystycznymi projektami i europejską biurokracją – głosi oświadczenie Klausa.

*Danuta Hubner (polska komisarz ds. regionalnych):

- Unia Europejska nie może zaprzepaścić siedmiu ostatnich lat, jakie poświęciła na przyjęcie nowego traktatu, i mimo irlandzkiego “nie” dla Traktatu z Lizbony, musi iść naprzód – uważa Danuta Huebner. Komisarz zapewniła jednak, że nie traci entuzjazmu i nadziei, że traktat wejdzie w życie.

Odpowiedzi: 6 do “Powody odrzucenia Lizbony przez Irlandię”

  1. Lucjan Toton Powiedział/a:

    Bardzo dobry artykuł. Cała ta UE zmierza w dziwnym, dyktatorskim kierunku ale szczerze powiedziawszy to niczego innego się nie spodziewałem. Za niedługo konstytucja w ogóle sie nie będzie liczyć bo w każdym przypadku tzw “Prawa UE” będą zawsze na wierzchu. Szkoda że Pani Danuta Hubner jeszcze nie zrozumiała jaką “szansą” jest dla nas traktat.

    Pozdrawiam


  2. [...] Zachęcam do zapoznania się z argumentami przeciwko Traktatowi tutaj [...]

  3. fulcanelli Powiedział/a:

    Totalitaryzm w imię demokracji… To prawie jak kara śmierci dla własnego dobra ;)


  4. [...] Zachęcam do zapoznania się z argumentami przeciwko Traktatowi tutaj [...]

  5. emo Powiedział/a:

    Moze nie jest idealny traktat, ale czy nikt nie widzi ze w globalnym swiecie male panstwa przegrywaja. Sila jest w jednosci i wielkosci. Wyobrazacie sobie jak by wygladaly Stany Ameryki gdyby nie zjednoczyly sie ? Dzis USA gra z innymi, w tej grze są też corazsilniejsze Azjackie potegi rodzace sie ( Chiny, Indie ) tez Rosja choc na slabych nogach ale mającą ogromne złoża naturalne. Panowie a czym by była Polska jagby ja podzielić na oddzielne Miasta Państwa ? Pamiętacie z historii Korone kiedy bylismy zjednoczeni z Litwa ?? Wtedy władaliśmy Europą. Dziś już jedyne co możemy zrobić to być zjednoczeni z graczami, z ktorymi się dogadamy i razem bedziemy mogli oprzec sie potegom Azji i Ameryki …

  6. frustrat Powiedział/a:

    Wierzę w siłę indywidualizmu nad siłą kolektywu. Każdy, kiedy musi dbać o własny interes zrobi to lepiej, niż jeżeli będzie liczył, że zadbają o niego inni. W równaniu z większą ilością graczy czas reakcji się opóźnia, a i sam przepływ informacji jest utrudniony, bo musi przebyć dłuższą drogę. Przywołujesz przykład Federacji Rosyjskiej, która de facto w chwili obecnej osłabia się wewnętrznie – Chiny mają coraz większy wpływ na to co się dzieje w na Dalekim Wschodzie.
    Małe państweka radzą sobie o wiele lepiej niż wielkie molochy – zerknij na Szwajcarię, Tajwan, Malezję czy niezależny od Chin Singapur czy Hong Kong… Nawet Norwegia radzi sobie doskonale bez przynależności do kolektywu.Wielkość państwa ma tylko bezpośrednie przełożenie na wielkość rynku i pod tym względem rzeczywiście jest to korzystne. Ale z tego co wiem wolność handlu i usług [ograniczoną dyrektywami, limitami i innymi socjalnymi wynalazkami UE] już mamy – nie widzę powodu jednoczenia się politycznego. Czasy wielkich wojen już minęły – niekogo nie obchodzi już rządzenie Europą ["tak jak za czasów Korony"] – teraz każdego interesuje standard życia.
    Nie widzę powodu dla którego UE miałąby nabrać tożsamości prawnej, tym bardziej w swojej ograniczonej formie demokratycznej, którą nam się proponuje [wciska].


Dodaj komentarz