Od pojawienia się najnowszych Newsweekowych rewelacji dotyczących premiera Tuska w sieci zapanowała nowa prześmiewcza moda. Wiadomo – dzień bez internetowego błyśnięcia wtórnym dowcipem, dniem straconym. Żarty dotyczące PiS-u powoli dogorywają, komentarze dotyczące wykształcenia Kubicy znudziły się już chyba wszystkim, już tylko najwierniejsi kpią gdzie mogą z Małysza… Pora znaleźć nowego kozła ofiarnego.
Padło na Tuska.
Kandydat idealny – wysoko postawiony polityk, więc dowcipy z niego zaspokoją potrzeby tej “intelektualnie elitarnej” części społeczeństwa, która lubi być trendy i mieć o czym porozmawiać głośno w autobusie [albo forum Onetu]. Do tego facet umiejscowił się centralnie na scenie politycznej, przez co może zebrać po solidnym razie od każdej opcji politycznej [od lewaków po ultranacjonalistów]. Drobna wada wymowy zaspokoi zwierzęce instynkty tych, którzy sami co prawda mówić potrafią, ale byli jednymi z ostatnich w przedszkolu, którzy tę trudną sztukę [wraz z sikaniem do kibelka i wiązaniem sznurówek] opanowali.
No i do tego naiwniak… Zbyt dosłownie traktuje porady swoich PR-owców, dotyczące szczerości i zjednywania sobie ludzi, poprzez zmniejszanie politycznego dystansu do społeczeństwa.
I z tego wynikła pewnie ta głupia szczerość, którą wykazał się w wywiadzie dla Newsweeka. Ot, chciał pokazać, że równy z niego chłop, że nie jest tylko jakimś wymuskanym chłopcem, który boi się głośniej odezwać, bo komuś się może nie spodobać i słupki spadną.
Tusk palił trawkę.
Sensacja. Monar pościelił nowe łózko, grabarze wykopali dołek.
Rozpoczęła się nowa era internetowego szyderstwa, którą wzmaga jeszcze bardziej podróż Tuska do Ameryki Pd. – a z czego słynie ten rajski kontynent chyba wszyscy wiemy… ;]
Tylko dzisiaj natknąłem się na dwa szydercze obrazki na jednym z popularnych serwisów społecznościowych. Pierwszy [źródło Onet.pl]:

Drugi był próbą prześmiewczą, ale już bardziej amatorską w swoim charakterze. Poniżej niefortunne zestawienie jednego z Internautów, pochodzące z bety Onetu…

Zastanawia mnie tylko ile z Tych osób, które nabijają się z głupiego, jak się okazuje, w swojej prawdomówności premiera, samo wcześniej raczyło swoje niewybredne podniebienia bykami czy paliło skręty? Znaleźliby się tacy? Jak myślicie…?
Ale oczywiście prawo “Kalego” nie przeszkadza nikomu, w nabijaniu się z nowego kozła ofiarnego. Obiektywizm obiektywizmem, ale pośmiać się z kogoś trzeba, kiedy tylko nadarza się okazja. Można przecież nazywać Tuska ćpunem… Można… Przecież trawka to narkotyk! Zło! Zatruwa umysły naszej nieskażonej niedozwoloną substancją młodzieży! Sam fakt, że z pokolenia na pokolenie przekazuje się w Polsce już najmłodszym miłość do powodującego zdebilowacenie narodu alkoholu pozostaje bez znaczenia. Ale trawka to zło, a Tusk to ćpun!
I nic nie pomagają takie zestawienia, jak to z prestiżowego brytyjskiego czasopisma Lancet, w którym naukowcy opiniują, że marihuana [cannabis] jest mniej szkodliwa i uzależniająca, niż powszechnie dostępne alkohol i papierosy. Już pojawiają się dowcipy o tym, dlaczego Tusk niczego nie dokonał i spoczął na laurach, odkąd został premierem – oczywiście wszystkiemu winne jointy.
I wszystko byłoby w porządku – w końcu o polskich forach internetowych, szczególnie tych podpiętych pod największe portale informacyjne, można by napisać niejedną pracę doktorancką z socjologii czy psychologii społecznej. Nic tak nie odzwierciedla naszego szyderczego charakteru narodowego [przy czym szyderstwa na wysokim poziomie są o dziwo całkiem powszechne], jak właśnie wspomniane wyżej twory społecznościowe…
Tylko dlaczego owe szyderstwa tak lekko ocierają się o hipokryzję? Czy czasami nie lepiej uderzyć się w pierś i przyznać otwarcie do własnych poglądów? W końcu internet nie musi nas zachęcać tylko do anonimowego tchórzostwa [obrażanie nieznajomych], dlaczego nie być od czasu do czasu “anonimowym sobą”?
No bo kto tak naprawdę zrobił z siebie publicznie większego idiotę?
Tusk, czy ten, który palił, ale się nie zaciągał? ;]