Dwucentymetrowa duma

wtorek, 29. kwiecień 2008.

Nadszedł dzień doczesnej chwały. Stałem się mężczyzną. Prawdziwym. Dojrzałość znalazła swoje biologiczne potwierdzenie. 24-lata czekałem na próżno, straciłem wiarę, tworzyłem teorie o kolejnych progresach ewolucyjnych ludzkiej rasy, ale przedwcześnie… W końcu stało się.

Niespodziewanie. Przed łazienkowym lustrem. W trakcie golenia…

Pojawił się ON.

Na początku nie wierzyłem, dotykałem palcem, jak biblijny Tomasz. Ale on wciąż tam był. To nie był poranny majak. To nie były resztki snu o [potędze przeniesione na rzeczywistość doczesną. To nie były pozostałości biologicznej aktywności mojej głowy. To było cielesne uosobienie prawdy.

Mój pierwszy włos na klacie.

...

[Miejsce na chwilę zadumy i uczczenie tej chwili - zachowajcie powagę proszę]

Całe życie przygotowywałem się do roli bezwłosego produktu ewolucyjnego. Myślałem, że to kolejny stopień – forma reakcji organizmu na pola elektromagnetyczne dominujące w miejskiej przestrzeni… Myliłem się.

Całe życie bez pojedynczego włosa na moim pięknym, umięśnionym, tętniącym życiem torsie. Żadnego na wyrzeźbionych przez sam geniusz natury atlasowych plecach.

A wszystko to uległo zmianie, z prędkością przeradzania się letniej burzy w słoneczny ciepły dzień.

Pokątnie zazdrościłem portowym marynarzom ich powodzenia u kobiet. Wiedziałem, czemu je zawdzięczają, nie byłem w końcu ślepy. Marynarze mają tylko dwie cechy wspólne – dziewczyna w każdym porcie jest jedną z nich. Drugą z pewnością wydedukujecie sami.

Zazdrościłem dyskotekowym latynosom w siateczkowych koszulkach, pod którymi krył się moherowy gąszcz. Zazdrościłem i przyglądałem się ze zdumieniem big-brotherowym samcom golącym swoje zniewieściałe torsy. Zazdrościłem Janosikowi, zazdrością halnego barana, który marzył zimą o futrze tak gęstym jak te, które porastało naszego dzielnego zbója. Zazdrościłem…

Już więcej nie muszę. Dołączyłem do klubu, a moją przepustką jest piękne, czarne, lśniące stworzenie, które wykiełkowało ze mnie, jak wiosenny przebiśnieg z Matki Ziemi.

Ale tak jak przebiśnieg, muszę otoczyć go opieką i ochroną. Nieświadom zagrożeń czających się z każdego zakamarka tego nędznego świata dopuściłem dzisiaj do sytuacji, do jakiej nie dopuściłby żaden poważny ojciec. Do sytuacji zagrożenia swojego dziecięcia.

Zostałem napadnięty.

ON został napadnięty.

Ale przetrwał, dzięki mądrości i szybkości reakcji swojego stwórcy.

Popełniłem błąd, który mógł kosztować mnie życie mojego pierworodnego. Zaufałem kobiecie…

Ufny w empatyczne skłonności jednej z bliskich mi niewiast, wyruszyłem w drogę do uświadomienia świata o moim szczęściu. I wtedy dokonano zamachu. Niewiasta targnęła się na życie mojego keratynowego przyjaciela. Próbowała wykorzenić jego istnienie za pomocą swoich zwinnych palców.

Ale moje nogi okazały się zwinniejsze, a refleks żywszy. Ocaliłem go.

Co spowodowało zamach…?

Zazdrość? Nienawiść? Fakt wymuszonego obudzenia by zademonstrować swoje poranne odkrycie?

Niezbadane są wyroki kobiet.

Co było minęło, zostało wybaczone – teraz, kiedy podjąłem się nowej roli w swym życiu, nienawiść musi zejść na boczny tor.

Podziwiajcie. Gratulacje pod postem proszę. Tylko bez żartów.

Moja dwucentymetrowa duma ;]

[Ta pionowa kreska lekko na lewo od strzałki - wytłumaczenie dla upośledzonych wzrokowo]

Tags: , ,

Odpowiedzi: 9 do “Dwucentymetrowa duma”

  1. inspiration85 Powiedział/a:

    Skoro to takie dla Ciebie ważne to gratulacje.. nie doszukuj się zależności między włosami na klacie a powodzeniem u kobiet.. no chyba, że te zbyt obfite owłosienie na plecach i klacie mogą odstraszać delikatnie mówiąc.. powinienneś się cieszyć, że tak masz, wielu panów musi się depilować by mieć taki efekt:)

  2. Maciek Rynarzewski Powiedział/a:

    Staaaaryyy, kolejny wpis to pewnie będzie o twoim pierwszym prawdziwie męskim klocku…. ;]
    A w aparacie to można zrobić zdjęcie makro :P

  3. frustrat Powiedział/a:

    Potraktowałeś ten wpis na poważnie?
    Pamiętaj, Maćku… Twoje neandertalskie owłosienie, nie obliguje cię do neandertalskiego sposobu myślenia.
    Czyżby ewolucja poskąpiła Ci poczucia humoru na rzecz dodatkowej futrzanej powłoki? ;]

    Zdjęć makro nie da się robić bez odpowiedniego oświetlenia zewnętrznego, profesjonalisto… Chyba, że lubisz hardcore i błysk flesza na obiekt z odległości 5 cm. Powodzenia.

  4. haes Powiedział/a:

    Lepiej żebyś nie wiedział o czym pomyślałem jak przeczytałem tytuł “dwucentymetowa duma”. Tyle tylko, że z dwóch centymetrów naprawdę dumnym być nie można.

  5. frustrat Powiedział/a:

    Ja tam i z tamtych dwóch centymetrów jestem dumny… ;]

  6. Maciek Rynarzewski Powiedział/a:

    Kolego kolego, to widzę że ty nie zrozumiałeś że ja zrozumiałerm i sie z tego nabijam….. ;)
    a ty mi tu o makro nie piernicz
    , bo mogłeś tylko ci się nie chciało [albo nie umiałeś...] i teraz mydlisz oczy czytelnikom…
    jakoś bez problemu zrobiłem sobie przed chwilą makro dżungli na moim przedramieniu… popatrz i pozazdrość w galerii:

    http://picasaweb.google.pl/maciej.rynarzewski/MAKRODlaNiedowarka

    niech wielce szanowni czytelnicy sami ocenią…..

  7. inspiration85 Powiedział/a:

    wow

  8. frustrat Powiedział/a:

    Makro na małpach inaczej się robi… ;]

    Wyobraź sobie, że próbowałem wtedy zrobić makro tego włosa, ale przy świetle jednej jarzeniówki na suficie, po zmroku, mój aparat odmawia ostrych zdjęć bez flesza. A z fleszem z tej odległości każde zdjęcie wygląda jak wybuch supernovej. Skończyło się na wykadrowaniu zwykłego zdjęcia w wysokiej rozdzielczości.

    I nie strasz mi już odwiedzających… ;]

  9. inspiration85 Powiedział/a:

    Ależ ja się nie wystraszyłam, wole Twego jednego włosa niż gąszcz kolegi:)


Dodaj komentarz