Królowa wszystkich gier

wtorek, 8. kwiecień 2008.

Wiele jest w życiu rzeczy, które pozwolą nam poczuć namiastkę wielkości. Pieniądze, sława, uwielbienie… Ale nawet najgłupszy z ludzi zda sobie w końcu sprawę, że to nudzi, a zwiększanie dawek już nie pomaga. A co wtedy pozostaje?

Zresztą, powyższe i wiele innych może osiągnąć każdy dobrze ukierunkowany debil. A to dyskredytuje takie sukcesy.

Jest jednak jedna dziedzina, zarezerwowana wyłącznie dla najlepszych. I tylko najlepsi z nielicznych potrafią wytrwać w niej do końca. Tam nie ma miejsca dla słabych, głupich, leniwych, nieodpornych, czy tchórzliwych. Każda słabość jest tam drogą do porażki. Cholera, tam nie ma nawet miejsca dla silnych, inteligentnych, pracowitych i odważnych. Tylko “silnych, inteligentnych, pracowitych i odważnych”…

I dlatego to gra ponad wszystkie, zabawa dla najlepszych, najsprawniejszych, najsilniejszych, najbardziej bezwzględnych. Zajmująca, pełna poświęceń, ale gwarantująca miejsce w pierwszym rzędzie podczas spektaklu pt. “Życie”. Chociaż miejsce w pierwszym rzędzie, to tak naprawdę kłamstwo, bo uczestnicy otrzymują o wiele bardziej interesujący bilet. Tan za kulisy…

To gra, która nawet nazwę ma nieprecyzyjną, mylącą.

To gra w informację i działanie.

Wywiad, kontrwywiad…

Szara eminencja historii świata.

Wieczne balansowanie na ostrzu noża, nieustająca walka, nieustający euforia i nieustający smutek. Gra bez końca, która stanowi kręgosłup wydarzeń na świecie. A co w niej najpiękniejsze – nagradza tylko tych kilku najlepszych – tych, którzy trzymają w rękach więcej sznurków niż inni. Tych, którzy na tych sznurkach nie zawiśli.

Gra trzymająca w napięciu każdego, komu dane jest w niej uczestniczyć. Gra, w której nie ma zwycięzców, a gdyby byli, i tak nie czekały by na nich żadne nagrody. To gra, w której nagrodą jest samo uczestnictwo. Świadomość i wiedza, którą ona oferuje, w zamian za duszę. Prawda o świecie, w zamian za prawdę o nas. Możliwość kreowania historii własnymi rękami, wpływania na losy kontynentów, państw, jednostek. Ale bezimiennie.

Gra wymyślona przez diabła, któremu najwyraźniej znudził się świat pozostawiony na własnej łasce.

Nieustanna partia szachów, nie pomiędzy dobrym a złym, a pomiędzy złym i gorszym. Ale gra, której wygrać nie można. Można tylko zmieniać cele.

Zresztą, szachy to nienajlepszy przykład, bo tam przy stole jest miejsce tylko dla dwójki zawodników. A w zabawach wywiadowczych gra każdy z każdym. Naraz. To taki rodzaj polityki, w którym nie liczy się popularność, ani wyborca. Tam liczy się tylko to, komu uda się rozgrywać najdłużej. Bez klakierów, bez osądów, bez konieczności liczenia się z czymkolwiek.

Dodajmy do tego przepisu przebiegłość i poczucie humoru, a otrzymamy formułę wyjątkową.

Najbliższą boskości ze wszelkich możliwych.

W końcu Bóg też rozgrywa zza kulis…

Tags: , , ,

Napisz odpowiedź