Zajebisty i twardy!

poniedziałek, 25. luty 2008.

Bycie twardym jest takie wspaniałe. Takie męskie, takie macho, takie “alfa-samcze”… Takie seksowne, takie cool, takie wzbudzające podziw i pozytywną zazdrość.

Takie zajebiste i twarde… ;]

Jeee…! – [transkrypt fonetyczny z amerykańskiego "yeah!" - amerykańskie jęknięcia też są zajebiste i twarde!]

Je też chce być zajebisty i twardy!

A może już jestem…? Jeee…

Jeżdżę wielką i błyszczącą furą, na wielkich felgach i wąskich kapciach. Wielkie kolumny i głośna muzyka to moja domena.

Lubię jeździć szybko swoim tunningowanym samochodem.

Nosze zajebiste plastikowe okulary na pół twarzy.

Mam swoją ulubioną markę produktów do pielęgnacji włosów i cery.

Nie założę na siebie czegoś, co nie ma fajnego logo, które rozpoznaliby inni… Podobam się innym, ale mi na tym nie zależy…

Słucham amerykańskiego hip-hopu – utożsamiam się z wielkim bogatym murzynem.

Mam “szacun” u ziomów.

Wiem co to znaczy “szacun”.

Ja też daję “szacun” .

Mam “szacun” u lasek.

Laski mnie pragną. Mam dziesiątki… Miesięcznie…

Mam wielkiego przyjaciela w spodniach i lubię o tym mówić. Lubię też onieśmielać innych w publicznych toaletach.

Nikomu nie ufam.

Ludzie boją się mnie, kiedy jestem groźny i straszny.

Mam duże mięśnie i noszę koszulki z siateczki.

Opalam się na brązowo.

Lubię się opalać – mam swoje ulubione solarium. Solarium jest twarde i męskie. Jeee…

Pierdolę politykę, nie głosuję.

Chlanie jest cool.

Ja też jestem cool.

Inni to pedały.

Potrafię się bić.

Lubię sobie wyobrażać, jak biję innych. Czasami ich biję, żeby móc to sobie później wyobrażać i mieć co opowiadać.

Lubię opowiadać historie, jaki jestem zajebisty i jak potrafię sobie poradzić ze wszystkim.

Lubię, jak mnie słuchają.

Inni lubią mnie słuchać.

Palę fajki.

Nigdy nie witam się, ani nie żegnam podczas rozmów telefonicznych.

Lubię oznajmiać, kiedy mam coś w dupie…

Jestem ponad wszystkim.

Nie ma dla mnie wyzwań, są tylko zadania do wykonania.

Rozumiem wszystkich, nikt nie rozumie mnie. Są za głupi.

Potrafię prowadzić helikopter, jednocześnie ostrzeliwując ręcznie z CKM-u wietnamskie obozy Vietcongu.

Zasypiam, podziwiając siebie.

Jeee…

Jeee…?

Niestety… Jeszcze nie “Jeee”… Dopiero aspiruję.

Ale…

Lubię sobie myśleć, że jestem twardy, że walczę samodzielnie z pięcioma żulami, broniąc honoru pięknej blondynki z reklamówką Społem.

Nie lubię, kiedy coś przerywa moje fantazje. Brutalna rzeczywistość jest taka bezlitosna.

A czasami jest naprawdę miło…

Jestem twardy… Jadę sobie swoim 20-letnim, czterobiegowym autem, z silnikiem 1.3l, przekraczając dwukrotnie(!) limit prędkości (limit 60 km/h – remont autostrady), czuję się jak mistrz kierownicy… Tylko taki bardziej wyluzowany i cool..

Słucham głośno muzyki, mam twardą minę, spoglądam z pogardą na każdego, kogo mijam… Widzą śmierć w moich oczach… Spuszczają głowy…

Żuję gumę… Truskawkową JuicyFruit…

Jak mi się skończy smak, nie połykam, twardziele tak nie robią. Twardziele wypluwają. Trzeba wypluć na samochód obok – ale mocno, tak żeby doleciało. Niech wie, cham jeden!

Odkręcam korbką szybę (elektryczne są bardziej cool, ale oldschool też jest cool).

Pluję.

Odbija się od framugi i trafia mnie w łeb.

Nie umiem pluć.

Jeee…

Jestem zajebisty i twardy.

Tags:

Odpowiedzi: 7 do “Zajebisty i twardy!”

  1. proday Powiedział/a:

    Ten pierwszy opis to Chuck Norris, prawda? Chuck Norris jest twardy!
    Myślałam tak również o sobie, ale Ty, Twardzielu, mi obuchem w łeb – mój silnik ma tylko 0,6l ;-).

  2. frustrat Powiedział/a:

    Nie widzę problemu – założysz sportowy tłumik z błyszczącą końcówką i znowu będziesz twarda. Trzeba sobie radzić… ;]

  3. R-Chee Powiedział/a:

    Fajny tekst. I taki życiowy…

  4. proday Powiedział/a:

    Dzisiaj na światłach spotkałam się z takim twardym. Kukał na mnie, patrząc z politowaniem na moją maszynę, jakby chciał przekazać – wskakuj do mnie, maleńka. Porzuć tego swojego pryszcza. Będzie fajnie. A jeśli nie, zaraz zostawię cię w tyle. Zapaliło się zielone. Jedziemy ramię w ramię – na krótkie dystanse moja strzała daje radę. Nagle zniknął. Oglądam się za siebie – pomylił jezdnię z trakcją tramwajową. Na następnych światłach stał obok, ale już nie podjechał, żeby spojrzeć :-).

  5. R-Chee Powiedział/a:

    Hahaha. Dobre proday. Urok “twardych”.

  6. frustrat Powiedział/a:

    Hah! To mi przypomina jedną historyjkę – pod moją uczelnią jest jedno z ruchliwszych skrzyżowań w mieście. Lato. Koleś w czarnej skórze na motocyklu czeka na zielone na skrzyżowaniu. Obok, chodnikiem, idą dwie, jak to latem bywa, skąpo odziane studentki. Motocyklista, wiadomo, odwrócił głowę w ich stronę, i zaczął bajerować gazem. Laski chichot, głupie miny itp. Zapaliło się zielone – koleś na pasie koło niego ruszył. Ten nie odwracając głowy od lasek też – wiadomo – gaz na maksa, pisk i szpan…
    Jak przysunął w samochód stojący 1,5 m przed nim… ;] Wywrotka. Chichot dziewczyn.
    Nigdy więcej nie pojawił się już na tym skrzyżowaniu ;]
    Motocykliści są zajebiści i twardzi… ;]
    Jeee…

  7. proday Powiedział/a:

    @R-Chee: Czasami się zdarza, że muszę jeździć taką twardą furą. Audi A cholera nie wiem, ile. Wtedy to są wyścigi! Zwłaszcza, że średnio mi idzie obsługa manualnej skyrzni biegów. Kumpel ma podobny samochód – mówi, że zdarza się, ze mu przechodnie kładą narządy na maskę :-).

    Ech, świat oszalał ;-). Ten mój pryszcz to istne wybawienie!


Napisz odpowiedź