Jak trudno jest żyć nie mając pasji.
Nawet głupiego hobby.
Nic.
Człowiek czuje się taki pusty, bezwartościowy, kiedy nie jest w czymś mistrzem (nawet w mikroskali).
Budzisz się rano, praca, powrót do domu… i co wtedy? Przecież nie można spotykać się ze znajomymi dzień w dzień, bo albo zacznie się wymiotować na ich widok, albo oni na nasz…
Trzeba więc znależć jakąś alternatywę dla samotnego spędzania czasu.
Ale zabijanie nudy, to tylko jedna z zalet posiadania pasji. Inną, trochę chyba ważniejszą, jest samodefiniowanie. Człowiek, który jest lekko kopnięty na jakimś punkcie, bardzo szybko zaczyna owijać sobie życie wokół niego. A jeżeli jest dzięki temu szczęśliwy, być może odkrywa właśnie swoją prawdziwą tożsamość? Swoje Id?
Przykładów może być wiele – muzycy, artyści, sportowcy… Ale mogą być i te bardziej przyziemne, nie uzależnione od wrodzonych zdolności i talentu… Można np. odnaleźć się w jakimś zawodzie, albo pielęgnować jakieś proste hobby, które w pewnym czasie wzniesie nas na piedestał “wyższej szkoły jazdy”, podnosząc naszą samoocenę. Wszystko, co uczyni nas szczęśliwszymi, będzie właściwym rozwiązaniem. Pasjonaci rozwijają się szybciej, pełniej, są bardziej aktywni, pewniejsi siebie, no i mają ten błysk w oku… Nie mówiąc już o setkach grouppies u stóp ;]
Śmieszne? Może jednak z tymi grouppies to nie taka przesada – przecież facetowi, który jest w czymś dobry, stosunki z kobietami układają się o wiele lepiej, niż takiemu “Panowi Nikt” z pasemkami i zasłyszanymi gdzieś tekstami…
Ale mogę się mylić, nie wiem, nie ani jestem kobietą, ani specjalistą od stosunków damsko-męskich. ;]
Swoją drogą różnego rodzaju pasje, potrafią całkiem ciekawie ukierunkować nasze życia. Wystarczy spojrzeć na dzieci – te, które niczym się nie zajmują, niczym nie interesują, szybko pakują się w kłopoty, wynikające ze zwykłej nudy. Te drugie, które potrafią aktywnie spędzać swój czas, szybciej się rozwijają, dojrzewają towarzysko, są bardziej odporne na stres. I nie chodzi mi tutaj o te dzieci, których rodzice zmuszają do gry na skrzypcach, czy nauki angielskiego na dodatkowych kursach. Bardziej o te, które same pielęgnują to, co je w danej chwili stymuluje.
Nie wolno lekceważyć jednak magicznej siły “równowagi” – pasja to jedno, obesesja to coś zupełnie innego.
Kiedy po przeczytaniu tego tekstu dostrzeżecie jakie wasze życia są puste i postanowicie znaleźć sobie jakieś kreatywne zajęcie, aby czerpać z tych wszystkich wymienionych powyżej zalet, pamiętajcie, żeby robić to z głową.
Zadanie na wieczór – zainteresować się czymś.
Dziękuję.
Rozważania inspirowane nowym albumem jednego z niewielu polskich artystów, których szanuję ;]
piątek, 22. luty 2008. @ 19:04
Już się zainteresowałam. Ot, taki nakaz zewnętrzny :-).
piątek, 22. luty 2008. @ 19:14
Nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał czym?
piątek, 22. luty 2008. @ 19:17
A nie widać? Niczego mnie w tej PRowej szkole nie nauczyli?
piątek, 22. luty 2008. @ 19:27
Najwyraźniej niewiele… ;]
Chyba, że w grę wchodzi moje własne ograniczenie… Możliwe, zdarzało mi się już usłyszeć parę słów na ten temat.
piątek, 22. luty 2008. @ 19:33
Zainteresowałam się w takim razie tylko ‘do odwołania’.
Podeślij wzór umowy.
piątek, 22. luty 2008. @ 20:00
Czy ty przypadkiem nie jesteś jeszcze pod wpływem wczorajszych odurzaczy?
Chyba, że moja wyobraźnia znowu szwankuje… ;]
piątek, 22. luty 2008. @ 20:48
Może to przez te narkotyki.
piątek, 22. luty 2008. @ 20:55
Przywołuję Cię do porządku.
piątek, 22. luty 2008. @ 21:01
To przywołaj jakoś porządnie.
piątek, 22. luty 2008. @ 21:05
może zacznij zbierać znaczki?.. ;)
piątek, 22. luty 2008. @ 21:09
Kto? Fru? On ma ręce zbolałe ciężką pracą. Pewnie łapy jak bochny. I Go do znaczków? Facet by się już sfru na maksa. On ma potencjał pisarski. Redaktorem jest.
piątek, 22. luty 2008. @ 21:24
Kurwa, forum randkowe mi się zrobiło…
piątek, 22. luty 2008. @ 21:28
…wrzuć aspirynę i zaklej plastrem.
piątek, 22. luty 2008. @ 21:29
a wiecie że jest takie coś jak gg gdzie można sobie pogadać, zamiast tutaj i strzelać po jednym zdaniu z waszej dyskusji na innych blogach… :P
piątek, 22. luty 2008. @ 21:30
spamujecie ;]
piątek, 22. luty 2008. @ 21:32
gg, w sensie gówno z literówką?
Zaraz zacznę płakać. Daj swoje :-).
piątek, 22. luty 2008. @ 22:13
- “Koleżanka lubi trójkąty, czy preferuje inne figury geometryczne…?”
Może tak zaczniemy gadać?
No błagam, kurwa, koniec tych bzdur.
Chyba moderacje komentarzy będą musiały wrócić…
piątek, 22. luty 2008. @ 22:57
Nie no – to ja tutaj stanowię trzecie ramię? To ja skrobię o gg? To ma być rozmowa o pasji? Mamy zacząć gadać? Gadasz? Ja nie.
niedziela, 24. luty 2008. @ 15:24
no coś ty nie wszyscy owijają swoje zycie wokół jednej pasji, choc dzisiejsze czasy tego wymagają, moim wzorem jest alain gerbault
inżynier, pilot, mistrz tenisa, zeglarz, mysliciel, i ch wie co jeszcze
niedziela, 24. luty 2008. @ 16:14
Małymi kroczkami do przodu.
niedziela, 24. luty 2008. @ 16:51
@Frustrat: w tekście masz racje, znam wiele osób w których brak jakiejkolwiek pasji i są nijacy w życiu i rozmowie. Hobby jest niezbędne człowiekowi, nawet jeśli to będzie jakieś prozaiczne zajęcie typu klejenie modeli czy zbieranie znaczków.
@Buzdygane: to było prawie sto lat temu, teraz jest o wiele ciężej o takie uniwersalne osobowości, (choć uważam że nie był on wcale aż taki wyjątkowy, w tamtej epoce nie wyróżniał się aż tak bardzo).