Tak, my jeszcze mieliśmy to szczęście… Chyba ostatni…
Czyżby czas właśnie coś zabił?
Czy to tylko nasze zdebilowacenie wtórne?
Przecież wtedy wieści o zabawkach z RFN były legendami, radzieckie plastikowe karabiny maszynowe powodem do odznaczenia i wiecznego honoru wśród kolegów z podwórka… A już nie wspomnę o lalkach Barbie i ich podróbkach! Tak! Dziewczyny też miały swój świat!
Tak było w naszych wspomnieniach…
Zdobycze od radzieckich handlarzy na bazarach liźnięciem nowych doświadczeń.
Kolorowy telewizor przez długi czas tworem abstrakcyjnym [telewizor w ogóle nawet] .
Ciężko było dostać łożysko do roweru.
Uczyłeś/uczyłaś się prowadzić malucha w szczerym polu, siedząc ojcu na kolanach, a potem łapiąc gorączkę i zmuszając wszystkich do powrotu do domu… [:)]
Wyczynem było wspięcie się na dach garażu, albo “kradzież” jabłek z osiedlowej jabłonki.
A sam dźwięk wczytujących się gier z kaset do Atari 800XL (sam miałem kilka lat później Atari 65XE – również na kasety! – nawet technika nie chciała się wtedy posuwać…).
Kartonowe pudło mogło być zabawką na wiele godzin!
Stracone bezpowrotnie w piaskownicy resoraki…
Rożne przedszkolne i szkolne mody i szaleństwa (zbieranie obrazków z gum Turbo, karteczki, kapsle) …
Staromodne walkmany na komunie.
Mroczne, skrywające liczne tajemnice, diabelskie miny nauczycielek z podstawówki…
I te fryzury ludzi na ulicach.
I nawet historia tworzyła się wokół nas, kiedy my nie chcieliśmy jej widzieć.
Nawet lata czy zimy były takie bardziej nasycone, intensywniejsze…
Było tak inaczej, tak pełniej…
Komuno wróć? ;]
czwartek, 21. luty 2008. @ 9:41
heh.. też czasami myślę, że dzieciaki teraz nie mają prawdziwych ‘przygód’ w zamian mają nadopiekuńczych rodziców, którzy chcą kontrolować każdy element ich życia. Oglądając ostatnio “Rezerwat” przypomniało mi się trochę moje dzieciństwo… no i zdecydowanie jest co wspominać..
czwartek, 21. luty 2008. @ 14:57
zajebiste to było takie dzieciństwo. Kurcze jakbym chciał żeby i moje dzieci mogły tak swoje spędzać. Że dodam jeszcze:
rower pelikan składak, BMX to był szpan
gra w nogę z kumplami aż się robiło za ciemno
Atari,
nagrywanie piosenek z telewizora na magnetofon,
paczki z niemiec,
pepsi w szklanych butelkach,
nawet zimy były wtedy bielsze,
jazda na workach po śniegu,
w wakacje cały dzień nad jeziorem..
i wiele innych rzeczy które głęboko w sercu zostały
a złe rzeczy już dawno zapomnieliśmy przecież, bo tak to działa i nie ma co ich żałować, jest dość problemów teraz, więc wspierajmy się tymi dobrymi wspomniniami…. A tamte czasy nas ukształtowały i ciesze sie że miałem takie dzieciństwo
na końcowe twoje pytanie odpowiedz brzmi “dzieciństwo wróć”