Życie.
Można przejść przez nie spontanicznie, można przejść przez nie będąc sterowanym.
Można mieć własne zasady, albo dopasować sie do zasad ogólnych.
Można zostać ćpunem, alkoholikiem, pracoholikiem, seksoholikiem. Pozwolić sterować sobą na rożne sposoby. Można tez probować być wolnym.
Hah! Wolności nie ma - nasz wybór zawsze jest ograniczony. Wybór. Ten jednak zawsze pozostaje.
Można być prostytutką zarabiającą na swoje potrzeby, dzieci, albo zdychać z głodu, licząc na pomoc innych. Można wybrać drzewo zamiast zakrętu. Można wybrać sześć magicznych cyferek, które pozwolą ci na “N” miesięcy szaleństw lub stabilizacje do końca życia. Można wybrać kiełbasę w sklepie…
Można wybierać…
Ale nasz wybór nigdy nie jest do końca nasz. Zawsze coś na niego wpływa - charakterystyka terenu, ludzie, którzy patrzą nam na ręce, pogoda, sytuacja materialna, kultura, trendy, logo.
Probując szukać wolności wyboru możemy dać się uwieść rożnym, mniej lub bardziej przyziemnym bzdetom.
Tylko pytanie, czy wolność polega na podejmowaniu decyzji pod wpływem impulsu, chwilowej oceny sytuacji, tego co czujemy, myślimy, uważamy za słuszne…?
Czy może jest jakaś alternatywa?
Czy wolnym naprawdę jest ten, który ociekł mieszkać do lasu? Ten, który nie słuchał rodziców będąc nastolatkiem? Ten, który robi to, co uważa za bunt wobec środowiska?
Śmieszne, ale to tak nie działa. Zawsze coś na nas wpływa, zawsze jesteśmy sterowani z zewnątrz. Rzadko to, co czujemy my sami, jest prawdziwym, wolnym uczuciem. Wolność nigdy nie przyjdzie do nas, gdy szukamy pieprzonej przyczyny lub pieprzonego skutku. Bo człowiek nigdy nie ucieknie od innych, nigdy, choćby był najbardziej samotny na świecie, nigdy!
A co gdyby…?
A co gdyby postawić na paradoks? Ustanowić własne zasady gry? Ustalić własny kodeks?
Nieważne co, nie ważne kiedy, nie ważne dla kogo. Zawsze aktualny, zawsze przestrzegany. Rygor narzucony z wewnątrz. Spis zasad, który ograniczałby nas, wyręczał, niezależnie od sytuacji…
Zasady świata zewnętrznego ograniczyć do minimum, narzucając własne, bezwzględne, kamienne, nienaruszalne, bezlitosne zasady wewnętrzne.
Być człowiekiem z zasadami…
Haha! Gdzieś już to słyszeliście? Zasady to drętwota umysłu, która nas paraliżuje lub wyręcza? Tak?
Nie.
Nie wyręcza, ogranicza wpływ z wewnątrz.
Słyszeliście o honorze? “Honor” - stare, niemodne słowo. Przecież można się najebać, przelecieć kurewkę, obejrzeć “Taniec z gwiazdami”. Kto dzisiaj przejmuje się zasadami, honorem. Trzeba być wolnym!
Wolnym?
Przyjmować zasady z zewnątrz, pozwalać wpływać innym na nasze decyzje, być marionetką świata, mediów, otoczenia?
Czy nie lepiej samemu pociągać za własne sznurki? Ustaliź własny kodeks życia. Trudny, bo tylko taki będzie miał szanse się sprawdzić… Sprawdzony, bo tylko taki będzie mógł przetrwać… Na cale życie, bo tylko taki ma sens.
Być w zgodzie z samym sobą, ze swoim ja. Ustalić go, według własnych zasad, i trzymać się go, zawsze, bez wątpliwości.
Spluwać na przymusy zewnętrzne, na naciski starszych, rówieśników, młodszych.
Szanować go, szanując siebie.
Czy wolność może chować się w twardych zasadach? Przecież nie słucha się wtedy świata, słucha się siebie. Jest się ograniczonym, ale tylko sobą. Zgodnie z własną natura.
Ale to przecież zbyt trudne, prawda? Przecież w życiu trzeba czerpać z dostępnych korzyści, a zasady mogą nam czasem tego zabraniać. Czy powiedzieć szefowi, ze samochód który kopił, jest genialny, nawet jeżeli śmiejemy się na jego widok? Przecież możemy coś tym ugrać… Czy powiedzieć wykładowcy, że zgadzamy się z nim w pełni, nawet jeśli pieprzy bez przytomności…? Przecież sesja się zbliza… Czy powiedzieć dziewczynie, że jest zjawiskowa, nawet jeśli o takie jak ona obijamy się na ulicy? Hej! Przecież dzięki temu będziemy mieli co opowiedzieć w męskim towarzystwie… Czy odesłać znaleziony na ulicy portfel lub telefon? Przecież forsa zawsze się przyda! Nie bądźmy frajerami.
A może wyłożyć karty na stół? Trzymać się zasad. Czy rzeczywiście możemy na tym stracić? A może szczerość i uczciwość zdobędzie nam więcej, niż fałszywe pochlebstwo, czy jednorazowy przekręt?
Zasady. Niepopularne, trudne i takie… zamierzchle…
Przeczytasz, zapomnisz, jutro sie obudzisz i wkroczysz we własny świat ze świeżym umysłem. Z zasadami lub bez.
Bo to, co pisze, jest gówno warte z twojego punktu widzenia. Wpływam na was, manipuluje, a prawdziwa mądrość przychodzi z własnych doświadczeń.
Życie weryfikuje.